Od niepamietnych czasow staram sie ogarnac na swoim blogu/na swoich blogach kwestie linkow.

Konczy sie to najczesciej tym (?), ze trafiam na ta strone ze "standardowymi" linkami z WordPress’a…..:

I zawsze mam je wypierdolic, bo na chuj mi tu one i chcialbym miec swoje prawdziwe, autentyczne linki tylko tu.

Jednak zawsze odczuwam taka dziwna nostalgie/niepokoj przed wypierdoleniem tych linkow w kosmos… Bo mysle sobie, że moze jednak one sie kiedys przydadza, ze przeciez sa wartosciowe, no bo przeciez sam wordpress je tu umiescil i na pewno zawieraja wiele przydatnych tresci i gdyby je tylko przeczytac, to czlowiek bylby tak duzo przeciez madrzejszy..

No i bla bla bla.. I miało być coś jeszcze chyba mądrego dopisane, ale odszedlem od komputera i chuj..

Może jeszcze tylko należałby dodać, że (alo to wręcz o to chodzi(ło)):

1. Że to a’la czytanie instrukcji od deski do deski by you-know-who and you-know-who (…… horror… the horror…)
2. Że wez juz kurwa niepierdol tyle, serio……

I, korzystajac jeszcze z czasu antenowego chciałem dorzucić, że:

1.

(coś miało być, ale…. no weź już kurwa nie pierdol….. kolejne posty i tak w drodze)

to aha, może powiem jeszcze tylko, że szedżulowanie postów jest jednak rzecz z grubsza biorąc bez sensu, bo potem myślisz sobie "ale przecież ja już to pisałem", a tego tu jednak jakoś nie ma, a bo właśnie zostało zaszedżulowane i ZONK….
No a kwestia tego, że przez to jest/robi sie tu jeszcze wiekszy rozpierdol…… NO BO PRZECIEZ TU KURWA I TAK JEST MEGA ROZPIERDOL, wiec po co sie tak pierdolic…..
Oznacza to jednak tez zupelne nieliczenie sie z czytelnikami…..
A od kiedy ty sie tym kurwa przejmujesz…..?
A moze jednak wlasnie powinienes…. albo "chcialbys".. Albo "powinno sie"…. czy jak tam…….

Dobra, kurwa, juz skoncz pierdolic, skoncz…….

Advertisements